Aquilla

napisała o Marynarz słodkich wód

Nie wiem, czy to było zamierzone, ale najbardziej rozbawiło mnie obrzydzenie ojca u kapelusznika, gdy zobaczył Bustera w meloniku a'la Chaplin. Lubię takie drobne prztyczki dla konkurencji. A poza tym - zabawne, ale zdecydowanie wolę Charliego.

Nawet Generał nie przekonał?

Niezbyt - według mnie Chaplinowski tramp to łajza, ale z dużą dozą sprytu, który potrafi w razie czego kopnąć oponenta w cztery litery. Jeśli chodzi o Bustera - to po prostu łajza z dobrymi chęciami, który ma więcej szczęścia niż rozumu. Do bohatera Charliego czuję dużo więcej sympatii.